Szukaj

#KolektywArtystki: Joanna Osińska

Istnieje taki rodzaj sztuki, który dotyka nas bardzo głęboko, choć często nie potrafimy zdefiniować skąd się bierze i jakim cudem dostrzegamy go tak intensywnie. Abstrakcja w twórczości daje zawsze ,,przestrzeń dla wyobraźni", jak mawiała Ania z Zielonego Wzgórza.

W każdym dziele dostrzegamy coś widocznego tylko dla nas samych. Cząstkę wspomnień, marzeń lub tego, za czym tęsknimy. Joanna Osińska tworzy obrazy dające do myślenia, delikatne i niedopowiedziane. Poza faktem, że idealnie wkomponują się w minimalistyczną przestrzeń domu czy biura, sprawiają wrażenie opowieści, którą tworzymy sami w wyobraźni. Zapraszamy do pokoju Joasi, która uchyliła nam rąbka tajemnicy na temat swojej twórczości.



 


- Czym jest sztuka?


Sztuka - mogłabym powiedzieć, że jest wszystkim. Jest tworzeniem i odczuwaniem szeroko pojętego piękna poprzez malarstwo, fotografię, film czy inne dziedziny, ale sztuka to też tworzenie pięknego życia, pięknych wspomnień.
Odwaga do rzeczy wielkich i radość z codzienności, rzeczy małych. To wschody i zachody słońca, przeżywanie ich. To ludzie, relacje. Smak kawy o poranku.

- Jak zaczęła się Twoja przygoda z malarstwem?


Jestem i czuję się malarką od zawsze. Od momentu malowania po ścianach, gdy miałam 4 lata (ku nieszczęściu rodziców), poprzez miłość do natury, świata, piękna i mniej lub bardziej świadomego sięgania po farby i inspirowanie się wielkimi twórcami. Zawsze rysowałam, malowałam i co ciekawe mam wrażenie, że cząstka mnie z tych lat wciąż jest obecna w najnowszych obrazach.
A potem... wyruszyłam w podróż. Poszłam na studia. Okazało się, że jest coś więcej niż to, co robiłam do tej pory i może być niezwykle porywające. Grafika, fotografia, film, instalacje artystyczne, projekty intermedialne. Mogłabym tak wymieniać, lecz zwyczajnie przyznam, że tamten czas mnie ukształtował, moją wrażliwość artystyczną i czułość wobec zamieniania inspiracji w sztukę. Kto by pomyślał, że niemal zostałam fotografem, lub rzuciłabym wszytko dla grafiki? Czasem, kiedy myślę o moim malarstwie, myślę, że ma coś w sobie z dalekiej podróży. Zupełnie jakby... przemierzyć cały świat, być w najbardziej niezwykłych miejscach, krajach, a potem zatęsknić za domem, będąc przekonanym, że właśnie w nim jest najlepiej. Będąc w podróży nieśmiało zatęskniłam. Miałam płatki złota i kilka farb. I tak zaczął się powrót. Odnalazłam siebie. Nauczyłam się także bardziej słuchać własnego wnętrza, wierzyć w to, co robię i pokonywać zwątpienia, aby robić swoje mimo wszytko. Cała droga, jaką przebyłam do tej pory pozwoliła mi zrozumieć, co chcę robić w życiu najmocniej. Malować. Opowiadać świat barwami, szukać piękna i mówić o nim. Inne dziedziny sztuki, które zeszły na dalszy plan pomagają mi w tym. A ja urządzam się w swoim „domu” jakim jest malarstwo.


- Czy obrazy mogą wpłynąć na nasz nastrój?

Myślę, że jak najbardziej. Jako artysta przelewam na płótno konkretne inspiracje i emocje, ale tak naprawdę najważniejsze jest, czym ten obraz jest dla odbiorcy. Moi kolekcjonerzy często opowiadają mi co poczuli, gdy zobaczyli dany obraz po raz pierwszy, a także jakie emocje i skojarzenia wywołał sam tytuł i jak działają na nich barwy.
Kiedy ktoś patrzy na dane dzieło przelewa na nie swoje myśli i emocje. Jeśli mu się spodoba - zawiązuje więzi. Mając go w domu wciąż o nim sobie przypomina. Można przecież tak usiąść czasem z kubkiem kawy, czy herbaty i wpatrywać się w przestrzeń obrazu jak w drugą osobę. Zwyczajnie sobie pobyć. Doświadczając ukojenia, zatrzymania, nadziei i tego, co nam potrzeba - właśnie w przestrzeni obrazu. Ja też bardzo często maluję barwy nie tylko dlatego, że mi się podobają, ale czuję, że ich potrzebuję. I chyba wszyscy trochę w nich się przeglądamy. Może właśnie dlatego nasze domy są najlepszymi galeriami sztuki, bo mogą bezpośrednio z nami korespondować.

- Wszystkie Twoje prace przywodzą na myśl beztroskę lata i wakacji. Czy taki też jest ich zamysł?


Po części tak. Lato i jego skraj jest takim etapem w ciągu roku kiedy najwięcej czasu spędzam spośród natury, a to właśnie ona jest jedną z moich największych inspiracji. Jest źródłem zachwytów (przebywam w ulubionych miejscach o ulubionych porach dnia chwytając ulotne piękno).
Barwy z tych chwil mocno pulsują we mnie, a ja chcę zatrzymać je na dłużej niż kilka chwil. Maluję je. Kolory, zachwyty i emocje. Czasem nie tylko maluję to, co widzę, ale za czym tęsknię i znajduje to na płótnie - mam nadzieję, że inni także. Każdemu z nas potrzeba tej lekkości, każdy za czymś tęskni. I czasem nie musimy tego nazywać, po prostu spotykamy się w przestrzeni bez słów. I może to takie banalne, a tak potrzebne. Natura i sztuka wciąż czeka na nas z otwartymi ramionami, a my możemy z tego czerpać i pewnym sensie stać się jednością.


- ,,Proces twórczy zaczyna się dużo szybciej niż w momencie pierwszego maźnięcia pędzlem” (..) no właśnie. Kiedy zaczyna się ten proces i co ma na niego wpływ?


Ten proces to czasem jeden przebłysk. Uczucie, że coś jest ważne, że nie można tego przeoczyć i chce o tym opowiedzieć malarstwem. Ten proces to też chwila, kiedy zobaczę jakieś połączenia barw, nie tylko w przyrodzie, ale czasem w bardzo prowizorycznej sytuacji typu ubrania leżące na krześle. Kilka barw działających na siebie wzajemnie, a w moim sercu pojawia się ogień. Ja ogólnie nigdy nie staje przed płótnem bez projektu. Chcę malować coś, co opowiada historie, działa na emocje, zmienia nas samych. Więc szukam inspiracji, zachwytów, siadam i robię szkice, dobieram kolory. I kiedy wiem, że to to, rozkładam płótno. I wtedy już mniej myślę. Włączam głośno muzykę, czuję i maluję.

- Jaki jest Twój plan biznesowy na przyszłość? O czym marzysz zawodowo?


Moje plany biznesowe oscylują wokoło bycia artystką na pełen etat. Chciałbym tworzyć najpiękniejsze obrazy, które będą zrobić domy, galerie w Polsce i za granicą. Tworzyć sztukę, która będzie nas poruszać i choć odrobinę zmieniać. Tworzyć z subtelnością i siłą. Chciałbym zarażać miłością do sztuki, inspirować. Marzy mi się wielka pracownia. Chciałbym tez rozwinąć cześć mojego biznesu jaką są autorskie, malarskie kalendarze. Mam ogromną słabość do papieru i za jego sprawą staram się przemycić sztukę do codzienności. Jest to co roku ciepło przyjmowany projekt i bardzo bliski mojemu sercu, a obecnie można już zamawiać egzemplarze z nowej kolekcji w moim sklepie.

- Gdzie możemy zobaczyć Twoje prace?


Za mną wiele wystaw solowych i grupowych. Dwie duże wystawy solowe odbyły się w tym roku w Warszawie. W tej chwili 2 moje obrazy do 23 stycznia wiszą na wystawie Kobieca Strona Sztuki w Defabyce. Przyszłościowo jestem też otwarta na pracę z showroomami i inne ciekawe współprace, które będą owocne w rozprzestrzenianie się piękna.
Przede wszystkim jednak moje obrazy można oglądać na moim instagramie @osinskaj gdzie na bieżąco dzielę się moją sztuką oraz kulisami jej powstawania.

Więcej o Artystce: http://joannaosinska.pl/